Stoję w miejscu. Kubek parującej kawy i otwarta książka na parapecie; obraz pokazujący, że świadome stanie w miejscu i odpoczynek to wartościowy wybór.

Stoję w miejscu, kiedy inni wokół coś osiągają – i może to jest okej?

Stoję w miejscu? Jest wtorek wieczór, leżysz na kanapie po pracy i niby bezmyślnie scrollujesz ekran. Otwierasz telefon i nagle wylewa się na Ciebie ten cały cyfrowy spektakl sukcesu. Twoja koleżanka z podstawówki właśnie otworzyła trzeci biznes, znajomy z pracy wrzucił zdjęcie z maratonu z dopiskiem „no excuses”, a ktoś inny, kogo ledwo kojarzysz, właśnie kupił dom pod miastem i publikuje obszerne posty o tym, jak ważne jest „wychodzenie ze strefy komfortu”. Patrzysz na swoje życie: ta sama praca od lat, ten sam wysłużony fotel, te same małe radości i te same małe problemy.

I nagle pojawia się to ukłucie. Taki cichy, natrętny głos w tyle głowy, który szepcze: „A ty? Co ty zrobiłeś przez ostatnie pięć lat? Gdzie jest twój awans, nowa pasja, albo chociaż remont kuchni, którym warto by się pochwalić?”. Czyli stoję w miejscu.

Mam dla Ciebie propozycję. Usiądź wygodnie, weź głęboki oddech i spróbujmy na chwilę uciszyć ten głos. Bo prawda jest taka, że wcale nie musisz nigdzie biec, a życie to nie jest wyścig, w którym na mecie rozdają medale za najkrótszy czas snu i największą liczbę zaliczonych szkoleń.

Kultura wiecznego „więcej”

Ugrzęźliśmy w rzeczywistości, w której spokój pomylono z marazmem, a zwyczajne zadowolenie z tego, co się ma, z brakiem ambicji czy życiową porażką. Z każdej strony bombardują nas komunikaty, że musimy się nieustannie rozwijać, optymalizować poranki, pić dziwne mikstury na skupienie, uczyć się nowych języków i koniecznie posiadać „pasję”, która najlepiej, żeby jeszcze na siebie zarabiała i wyglądała estetycznie na zdjęciach.

Jeśli stoisz w miejscu, świat próbuje Ci wmówić, że się cofasz. Panuje przekonanie, że każdy rok musi być „lepszy” od poprzedniego – więcej zarobków, więcej podróżny, więcej mięśni, więcej doświadczeń. Ale czy na pewno? Czy naprawdę musimy traktować siebie jak wieczny projekt w budowie, który trzeba nieustannie optymalizować i poprawiać, byle tylko słupki w naszym wewnętrznym Excelu szły w górę?

Spokojna zatoczka z liliami wodnymi, ilustrująca metaforę rzeki i fakt, że stanie w miejscu może być bezpieczną przystanią.

Wyobraź sobie rzekę. Nie każdy musi być rwanym nurtem, który pędzi przed siebie, krusząc skały i niszcząc wszystko na swojej drodze w imię postępu. Można być też spokojną zatoczką, w której woda niemal nie drga, a w której chętnie odpoczywają ptaki i rosną lilie wodne. Jedno i drugie jest rzeką. Jedno i drugie ma sens i swoje miejsce w ekosystemie. Bez zatoczek rzeka byłaby tylko niszczycielskim żywiołem.

Prawo do zwyczajności – stania w miejscu?

„Zwyczajność” stała się dzisiaj niemalże obelgą, synonimem nudy i przeciętności, przed którą uciekamy w stronę kreowania barwnych alter ego w sieci. A przecież to właśnie w tej pogardzanej zwyczajności toczy się prawdziwe, mięsiste życie. To są te powolne poranki, kiedy kawa smakuje dokładnie tak samo jak wczoraj i właśnie w tej przewidywalności odnajdujesz spokój, którego nie da ci żaden nowy, drogi gadżet. To są popołudnia, kiedy po prostu czytasz książkę, która nie uczy Cię, jak zostać milionerem, zamiast robić kolejny kurs online, którego i tak nigdy nie skończysz.

Stanie w miejscu często oznacza, że po prostu znalazłeś swój punkt równowagi – moment, w którym to, co masz, jest „w sam raz”. Że nie potrzebujesz kolejnych sztucznych bodźców i ciągłych zmian dekoracji, by czuć, że żyjesz. Czy to naprawdę jest porażka? A może to największy sukces, jaki można osiągnąć w świecie, który nigdy nie ma dość i ciągle krzyczy o jeszcze jeden krok naprzód?

Ambicja nie jest obowiązkiem

Nikt nam nie powiedział, że ambicja to opcja, a nie ustawowy przymus. Jeśli Twoim jedynym celem na ten rok jest po prostu „przetrwać go w dobrym zdrowiu, spokoju i bez zbędnych dramatów”, to jest to cel absolutnie wystarczający i godny szacunku. W świecie pełnym wypalenia zawodowego i kryzysów psychicznych, dbanie o własny dobrostan jest formą buntu.

Nie każdy musi być liderem, wizjonerem, cyfrowym nomadą czy odkrywcą nowych lądów. Świat rozpaczliwie potrzebuje ludzi, którzy po prostu są. Którzy pielęgnują swój mały ogródek – dosłowny lub metaforyczny – dbają o relacje z bliskimi, potrafią wysłuchać drugiego człowieka i zatrzymać się, by popatrzeć na zachód słońca bez odruchowego sięgania po telefon, by wrzucić go na relację z motywacyjnym cytatem. To ci „stojący w miejscu” często są kotwicą dla tych, którzy pędzą tak szybko, że zapomnieli, po co właściwie biegną.

Może to jest właśnie „to”? Spokojne życie.

Zastanów się przez chwilę: co, jeśli to, co masz teraz – ten spokój, te powtarzalne rytuały, to przewidywalne jutro – to jest właśnie to legendarne „szczęście”, o które wszyscy tak zaciekle walczą? Może to „stanie w miejscu” to po prostu bezpieczna i ciepła przystń, którą udało Ci się zbudować po latach miotania się po wzburzonym morzu oczekiwań?

Nie dajmy sobie wmówić, że nasze życie jest mniej wartościowe tylko dlatego, że nie mieści się w modnych tabelkach produktywności czy standardach sukcesu narzucanych przez algorytmy. Twoja wartość nie zależy od liczby zaliczonych szczytów, zdobytych certyfikatów czy stanu konta, ale od tego, jak czujesz się ze sobą, gdy wieczorem gasną światła, odkładasz telefon i zostajesz sam na sam ze swoimi myślami.

Jeśli więc czujesz, że stoisz w miejscu – rozluźnij ramiona i weź głębszy oddech. Rozejrzyj się po swoim pokoju. Może widok z tego miejsca, w którym jesteś, jest całkiem ładny? Może trawa wcale nie jest zieleńsza gdzie indziej? I może wcale nie warto porzucać tego spokoju tylko dlatego, że inni pędzą dalej, goniąc horyzont, który i tak zawsze będzie o krok przed nimi.

Spokojnego dnia. Bez żadnych wielkich osiągnięć, za to z dużą dawką świętego spokoju. A jeśli chcesz poczytać jak odzyskać spokój, zapraszam do poniższego artykułu.

Work-Life Balance – realna potrzeba zwykłego człowieka. Jak odzyskać kontrolę? 6 praktycznych kroków

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Gravatar profile